Polska wchodzi w okres, w którym zakupy uzbrojenia coraz częściej łączą się z rozbudową krajowych fabryk, uruchamianiem nowych linii produkcyjnych i transferem technologii. Dla rynku pracy oznacza to popyt nie tylko na inżynierów, lecz także na spawaczy, chemików, automatyków, programistów, specjalistów jakości, logistyki i zakupów.
200 miliardów złotych to dopiero początek
W 2026 roku na obronność w budżecie państwa i Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych zaplanowano łącznie 200,1 mld zł, czyli 4,81 proc. PKB. Do tego dochodzi unijny instrument SAFE. Polsce przyznano w jego ramach 43,7 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek, a pierwsza transza – 6,6 mld euro – trafiła do kraju pod koniec maja 2026 roku. Polska jest największym beneficjentem tego mechanizmu w UE.
Z punktu widzenia rynku pracy ważna jest jednak nie tylko skala wydatków, ale również to, gdzie powstaje zamawiany sprzęt. Zakup gotowego systemu za granicą ma inne przełożenie na zatrudnienie w Polsce niż budowa hali, uruchomienie linii technologicznej, przeszkolenie załogi i późniejsza wieloletnia produkcja w kraju.
W tym kontekście liczą się przede wszystkim te inwestycje, które oprócz nowych kontraktów tworzą w Polsce zdolności produkcyjne. W pierwszym półroczu 2026 roku do PGZ przekazano ponad 2 mld zł na projekty inwestycyjne, m.in. związane z amunicją, systemami przeciwrakietowymi, rozbudową PIT-RADWAR-u, Huty Stalowa Wola i BELMY.
Polskie megaprojekty szukają inżynierów. Kto będzie potrzebny?
Przeczytaj artykuł
Stalowa Wola: zamówienia na kilka lat do przodu
Jednym z największych przykładów jest Huta Stalowa Wola. W maju 2026 roku podpisano pakiet sześciu umów z udziałem HSW o łącznej wartości niemal 60 mld zł netto, których realizację zaplanowano do 2030 roku. Obejmują m.in. bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab, kompanijne moduły ogniowe Rak oraz wozy towarzyszące i dowodzenia.
Same zamówienia są tylko częścią obrazu. HSW realizuje również projekt rozbudowy i modernizacji zakładów o łącznych nakładach na poziomie około 1,37 mld zł. Obejmuje on zwiększenie mocy produkcyjnych i rozwój infrastruktury w Stalowej Woli oraz oddziałach w Sanoku i Dęblinie.
Dla rynku pracy oznacza to zapotrzebowanie znacznie szersze niż na konstruktorów pojazdów wojskowych. Większa produkcja potrzebuje technologów, automatyków, operatorów obrabiarek, spawaczy, elektryków, specjalistów jakości i utrzymania ruchu. Wraz ze skalą zamówień rośnie też znaczenie planowania produkcji, zakupów, logistyki i zarządzania dostawcami.
To ważna zmiana: wieloletni kontrakt nie przekłada się na jeden moment rekrutacyjny, lecz na potrzebę utrzymywania i rozwijania zespołów przez kolejne lata.
Amunicja: nie tylko większa produkcja, ale nowe kompetencje
Drugim strategicznym obszarem jest amunicja. Cztery spółki PGZ – Dezamet, MESKO, Nitro-Chem i Gamrat – otrzymały łącznie ponad 2,4 mld zł na rozbudowę krajowych zdolności produkcji amunicji kalibru 155 mm. Inwestycje obejmują nowe hale, linie technologiczne oraz rozwój produkcji korpusów, elaboracji i gazogeneratorów.
Program jest już na etapie realizacji. W lipcu 2026 roku PGZ informowała m.in. o wyborze dostawców technologii, zakupach gruntów i urządzeń oraz rozpoczętych pracach budowlanych. Harmonogram zakłada uzyskanie od 2028 roku zdolności produkcyjnych na poziomie 150-180 tys. sztuk amunicji 155 mm rocznie. Nitro-Chem planuje z kolei zwiększyć możliwości elaboracji pocisków z około 80 tys. w 2026 roku do ponad 200 tys. po uruchomieniu kolejnych linii.
Popyt ma zapewnić m.in. zawarty w maju kontrakt na dostawę kilkuset tysięcy sztuk amunicji 155 mm o wartości przekraczającej 13,5 mld zł netto.
To obszar, który szczególnie dobrze pokazuje, jak szerokiego zestawu kompetencji potrzebuje współczesna zbrojeniówka. MESKO zapowiadało zwiększenie zatrudnienia o około 10 proc., wskazując, że firma potrzebuje nie tylko inżynierów i chemików, lecz również spawaczy, ślusarzy i monterów.
Wraz z rozwojem produkcji materiałów energetycznych i amunicji rośnie także znaczenie chemii procesowej, automatyki, laboratoriów, bezpieczeństwa procesowego, kontroli jakości i technologii produkcji. To kompetencje, które w dużej mierze występują również w innych gałęziach przemysłu.
Narew: kolejne zakłady do rozbudowy
Kolejne 3 mld zł z Funduszu Inwestycji Kapitałowych przeznaczono na zwiększenie potencjału produkcyjnego związanego m.in. z programem obrony powietrznej Narew. Inwestycje realizują Jelcz, PIT-RADWAR, Wojskowe Zakłady Uzbrojenia oraz Zakłady Mechaniczne Tarnów.
Jelcz ma za około 756 mln zł zbudować nowy zakład, który pozwoli docelowo zwiększyć liczbę produkowanych pojazdów do 1600 rocznie. Około 1,72 mld zł przeznaczono na nowy zakład produkcyjno-technologiczny PIT-RADWAR-u w Kobyłce wraz z zapleczem laboratoryjnym. Mają tam powstawać m.in. systemy radiolokacyjne, elementy systemów dowodzenia i kierowania ogniem, identyfikacji oraz rakiet. WZU otrzymało 198,4 mln zł na rozwój produkcji elementów systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych, a ZM Tarnów – 309,6 mln zł na rozbudowę produkcji i infrastruktury badawczo-rozwojowej.
Z perspektywy kariery to ważny sygnał. Przemysł obronny nie oznacza już wyłącznie ciężkiej mechaniki. Coraz więcej pracy powstaje na styku elektroniki, automatyki, telekomunikacji, radarów, oprogramowania, sensorów, testów i integracji systemów.
We wrześniu 2026 roku inwestycje MESKO, PIT-RADWAR-u, OBR CTM i Nitro-Chemu otrzymały dodatkowo status inwestycji kluczowych dla potrzeb obronności państwa, co ma usprawnić proces ich realizacji i rozbudowy infrastruktury.
Nowe fabryki powstają również poza PGZ
Rozwój krajowego przemysłu obronnego nie ogranicza się do spółek państwowych. Jedną z większych nowych inwestycji jest fabryka precyzyjnych pocisków rakietowych CGR-080 do systemu Homar-K, tworzona przez polsko-koreańską spółkę Hanwha WB Advanced System.
Podpisany pod koniec 2025 roku kontrakt ma wartość około 14 mld zł brutto, a pociski mają być wytwarzane w Polsce. Dostawy zaplanowano od 2030 roku.
Zakład powstaje w Gorzowie Wielkopolskim. Inwestor przejął ponad 116 ha na terenie Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej; projekt obejmuje kompleks kilkudziesięciu obiektów przemysłowych. Hanwha informowała przy ogłaszaniu projektu, że fabryka ma stworzyć około 250 specjalistycznych miejsc pracy, a transferowi technologii mają towarzyszyć programy szkoleniowe dla pracowników.
Jednocześnie rośnie segment systemów bezzałogowych. W 2026 roku Grupa WB podpisała finansowane z SAFE kontrakty dotyczące systemów Gladius, FlyEye i Warmate, określane przez spółkę jako największe dotąd zamówienia tego typu w Polsce.
To obszar szczególnie interesujący dla elektroników, specjalistów od łączności, oprogramowania, integracji systemów czy rozwiązań autonomicznych. W lipcu 2026 roku PGZ, WZL nr 2 oraz Anduril podpisały umowę o współpracy przewidującą ulokowanie w Polsce najpierw montażu, a następnie produkcji pocisków Barracuda-500M.
Rynek pracy może stać się wąskim gardłem
Problem polega na tym, że zbrojeniówka nie szuka pracowników w próżni. O tych samych spawaczy, elektryków, automatyków czy specjalistów produkcji konkurują energetyka, automotive, kolej, lotnictwo, budownictwo przemysłowe i inne duże inwestycje technologiczne.
Według Barometru Zawodów 2026 spawacze oraz elektrycy i energetycy należą do grup deficytowych w skali całego kraju. Co więcej, oba zawody pozostają w deficycie nieprzerwanie od co najmniej dziesięciu lat.
Szersza sytuacja w przemyśle również wskazuje na konkurencję o kadry. W badaniu ManpowerGroup dotyczącym IV kwartału 2026 roku prognoza netto zatrudnienia dla produkcji przemysłowej wyniosła +24 proc. Ogółem 32 proc. badanych pracodawców w Polsce planowało zwiększać zatrudnienie, podczas gdy redukcje deklarowało 15 proc.
Nie znaczy to jednak, że każdy zawód techniczny jest już deficytowy. Barometr Zawodów pokazuje bardziej złożony obraz – wiele grup inżynierskich w skali kraju pozostaje w równowadze. Trudniej dostępna może być natomiast konkretna kombinacja umiejętności i doświadczenia: znajomość produkcji, pracy z zaawansowanymi technologiami, rygorystycznej kontroli jakości czy integracji wielu systemów.
Przemysł obronny
Przeczytaj artykuł
Kogo będzie potrzebować zbrojeniówka?
Na produkcji rosnąć będzie zapotrzebowanie na spawaczy, ślusarzy, monterów, operatorów CNC i obrabiarek, elektryków czy pracowników utrzymania ruchu. Równolegle zwiększa się pole dla inżynierów mechaników, elektroników, automatyków, mechatroników, technologów, chemików oraz specjalistów materiałowych.
Jeszcze inna grupa to kompetencje cyfrowe: programowanie, systemy embedded, cyberbezpieczeństwo, analiza danych, łączność, integracja systemowa czy technologie bezzałogowe.
Nie wszystkie nowe role będą jednak stricte techniczne. Wieloletnie kontrakty i bardziej złożone łańcuchy dostaw zwiększają znaczenie kontroli jakości, testów, zarządzania projektami, zakupów, logistyki i zarządzania dostawcami.
Skala oddziaływania może być większa niż liczba etatów tworzonych bezpośrednio przez największe zakłady. PGZ podaje, że jej grupa zatrudnia ponad 20 tys. pracowników, a z jej spółkami współpracuje blisko 12 tys. kooperantów. Produkcja uzbrojenia może więc tworzyć popyt także w firmach zajmujących się obróbką metali, elektroniką, automatyką, tworzywami, logistyką czy usługami inżynieryjnymi.
Nie trzeba zaczynać kariery od zera
Dla osób rozważających zmianę branży ważne jest jeszcze jedno: wiele kompetencji potrzebnych w sektorze obronnym można zdobyć poza nim.
Inżynier z automotive zna produkcję seryjną, automatyzację i współpracę z dostawcami. Specjalista z lotnictwa ma doświadczenie w pracy z restrykcyjnymi procedurami jakościowymi. Automatyk z zakładu przemysłowego potrafi uruchamiać, diagnozować i optymalizować linie technologiczne. Programista systemów embedded rozumie współpracę sprzętu z oprogramowaniem.
To właśnie na styku specjalizacji mogą powstawać najbardziej poszukiwane profile. Nowy radar czy system bezzałogowy nie jest wyłącznie projektem elektronicznym, a nowoczesny pojazd wojskowy – mechanicznym. Wymaga połączenia mechaniki, elektroniki, oprogramowania, łączności, testów i zarządzania projektem.
Najważniejszą inwestycją mogą okazać się kadry
Nowe fabryki nie powstaną z dnia na dzień. Część inwestycji znajduje się dopiero na etapie budowy, inne będą zwiększać produkcję stopniowo do 2028 czy 2030 roku. Dlatego również wpływ na zatrudnienie będzie rozłożony w czasie.
To może być dobra wiadomość dla studentów i młodych specjalistów. Dzisiejsze decyzje inwestycyjne tworzą zapotrzebowanie na kompetencje, które będzie rosło przez kolejne lata – najpierw przy projektowaniu zakładów i uruchamianiu technologii, później przy produkcji, testach, serwisie i dalszym rozwoju produktów.
Wydawane miliardy same w sobie nie przesądzają jeszcze o liczbie nowych miejsc pracy. Coraz wyraźniej widać jednak zmianę jakościową: obok zakupów sprzętu powstają w Polsce fabryki, linie produkcyjne, laboratoria i kompetencje technologiczne.
Dla rynku pracy ma to znacznie większe znaczenie niż pojedynczy kontrakt. Ostatni egzemplarz zamówionego sprzętu kiedyś zostanie dostarczony. Zakład, technologia i ludzie, którzy nauczyli się ją rozwijać, mogą zostać na kolejne dekady.

