Praca zespołowa, jasne zasady i dotrzymywanie słowa – nowoczesne firmy budowlane odchodzą od sztywnych struktur korporacyjnych i stawiają na otwartą komunikację. Jak w tej innowacyjnej rzeczywistości zaplanować start kariery w budownictwie? Jak przygotować się do rozmowy rekrutacyjnej, by dostać pracę w ciągle rozwijającej się branży? I czy kobieta na budowie to mit, czy jeszcze rzeczywistość? O kulisach pracy w firmie budowlanej rozmawiamy z Jagodą Karpińską, Junior HR Business Partner w firmie GOLDBECK CEE North sp. z o.o.
GOLDBECK CEE North sp. z o.o. jest częścią międzynarodowej grupy GOLDBECK, która specjalizuje się w projektowaniu i budowie nowoczesnych budynków przemysłowych, logistycznych, biurowych oraz parkingów wielopoziomowych.
Co wyróżnia Państwa firmę na tle innych w branży i czym chcą Państwo przyciągnąć nowych pracowników do firmy?
Jako GOLDBECK CEE North sp. z o. o. realizujemy obiekty przemysłowe i logistyczne, ale to, co naprawdę staramy się robić inaczej, to nasze podejście do zespołu. Nowa osoba już od pierwszego dnia otrzymuje od nas wszystkie niezbędne narzędzia do pracy: laptop, telefon, samochód. Wdrażamy ją systematycznie. Do dyspozycji ma np. e-learningi na naszej platformie szkoleniowej, uczestniczy w spotkaniach międzydziałowych, gdzie poznaje poszczególne działy w organizacji oraz ich liderów. Pracuje na budowie, w dziale projektowym czy architektonicznym, zawsze w zespole z doświadczonymi pracownikami.
Co nas wyróżnia? Znamy się, lubimy pracować razem i jesteśmy otwarci. To nie sztywna hierarchia, to zespół. U nas ludzie się lubią, rozmawiają wprost, pomagają sobie. Nowi pracownicy odczuwają to już od pierwszego dnia. Szukamy ludzi z chęcią do pracy, zarówno z doświadczeniem, jak i bez niego. To widzieliśmy u naszych praktykantów: pasja do pracy, otwartość i zaangażowanie to klucz do tego, by z nami zostać i świetnie się rozwijać.
Czytaj więcej o uprawnieniach budowlanych
Jaką jedną radę dałaby Pani studentowi ostatniego roku politechniki, który właśnie wchodzi na rynek pracy?
Nie zamykaj się tylko na wykłady w auli. Spróbuj tego, co naprawdę Ciebie interesuje, przyjdź na wydarzenia branżowe, targi pracy, poznaj pracodawców. Uczelnie współpracują z firmami: są wykłady, inicjatywy, wycieczki na budowy czy do biur. To zmienia perspektywę, zobaczysz pracę z zupełnie innej strony niż z książek i poznasz z pierwszej ręki ludzi, którzy tym się zajmują.
Działaj poza standardowymi zajęciami, szukaj doświadczeń, praktyk, staży.
Zaangażuj się w działalność kół naukowych, tam uczysz się rzeczywistych problemów, pracujesz w zespołach, rozwiązujesz zadania, które faktycznie liczą się w branży. To, jak się zaangażujesz już jako student, to dopiero początek twojej drogi. Pracodawcy szukają właśnie takich osób - tych, które są otwarte i mają chęć do nauki.
Jakie są „red flags" w rekrutacji na stanowiska inżynierskie?
Kiedy rozmawiam z kandydatem, zwracam uwagę na kilka rzeczy, które są dla mnie ważne. Przede wszystkim staram się zrozumieć, co skłoniło daną osobę do aplikowania właśnie do nas albo do wyboru branży budowlanej. Nie musi za tym stać szczegółowo zaplanowana ścieżka kariery, czasem wystarczy zwykła ciekawość i chęć poznania czegoś nowego. Taka otwartość na naukę jest dla mnie bardzo cenna. Jeśli kandydat niewiele wie o naszej firmie, zastanawiam się raczej, czy miał okazję lepiej nas poznać i czy ten wybór był świadomy.
Drugą rzeczą jest chęć zrozumienia, jak wygląda nasza praca w praktyce. U nas wszystkie działy są ze sobą mocno powiązane: biuro projektowe, sprzedaż, budowa i architektura wzajemnie na siebie wpływają. Projektując, warto wiedzieć, jak dane rozwiązania są realizowane na budowie, a pracując na budowie, dobrze jest rozumieć perspektywę projektantów. Dzięki temu łatwiej dostrzec, z czego wynikają poszczególne decyzje i sprawniej współpracować.
Trzeci aspekt to podejście do pracy zespołowej. W naszej branży większość projektów powstaje dzięki współpracy wielu osób. To właśnie od siebie nawzajem uczymy się najwięcej i wspólnie rozwiązujemy pojawiające się wyzwania. Dlatego cenimy osoby, które dostrzegają wartość współpracy i chcą być częścią zespołu.
Jakie umiejętności miękkie są kluczowe u inżyniera, który musi zarządzać zespołem na placu budowy lub hali produkcyjnej?
Przede wszystkim komunikacja. Musisz potrafić wyjaśnić złożone rozwiązania tak, aby pracownik na budowie zrozumiał, co ma robić. To nie zawsze jest oczywiste, trzeba umieć przejść z języka technicznego na coś konkretnego i praktycznego.
Ważna jest też empatia i słuchanie. Człowiek na placu budowy widzi problemy, których ty nie widzisz z biura. I odwrotnie. On jest tam codziennie, wie, jak to faktycznie funkcjonuje. Jeśli go nie posłuchasz, będziesz podejmować złe decyzje.
Na budowie liczy się też zdolność szybkiego podejmowania decyzji pod presją. Czasami nie masz dużo czasu, a trzeba działać.
I konsekwencja. Zespół musi wiedzieć, że jak coś powiesz, to tak się stanie. Jeśli dziś mówisz jedno, a jutro drugie, ludzie nie będą ci ufać.
Jaki jest największy mit w branży inżynieryjnej, który chciałaby Pani obalić?
Istnieje mit, że kobieta nie powinna pracować na budowie, że branża budowlana jest branżą męską. Słyszę to czasami, widzę też to w podejściu niektórych ludzi. To kompletny nonsens.
Kobieta może robić dokładnie to samo co mężczyzna, czyli projektować, zarządzać zespołem, pracować na budowie.
U nas pracują świetne inżynierki, w różnych obszarach. Pracują dobrze, są kompetentne, ludzie im ufają. Płeć nie ma tu znaczenia. Znaczenie ma kompetencja, fachowość i chęć do pracy.
I jeszcze jedno: że nic się nie zmienia w branży budowlanej, że zawsze będzie tak, jak było. To nieprawda. Branża się zmienia cały czas. Pojawiają się nowe technologie, nowe sposoby organizacji pracy, nowe wyzwania, które trzeba rozwiązywać inaczej niż kiedyś. Jeśli myślisz, że wystarczy robić to, co zawsze, to się nie uda. Musisz być otwarty na to, że rzeczy się zmieniają i że musisz się do tego dostosować.


